Anatomia funkcjonalna konia • biomechanika • trening • dobrostan

Koń nie jest obrazkiem. O szyi, karku, grzbiecie i ćwiczeniach, które naprawdę mają sens

Są takie tematy w jeździectwie, które wracają ciągle. Czasem w rozmowie na hali, czasem po treningu, czasem przy okazji zdjęcia z zawodów, a czasem wtedy, kiedy ktoś mądry napisze tekst, który porusza pół środowiska.

W jeździectwie nie chodzi tylko o to, gdzie koń ma głowę. Chodzi o to, dlaczego on może albo nie może nieść szyi, pracować grzbietem, odciążyć przód, podstawić zad i wejść w prawdziwe samoniesienie.

Od anatomii do codziennego treningu

Punktem wyjścia do tego tekstu były wpisy prof. Marcina Komosy dotyczące długiej szyi konia, pracy kończyny piersiowej, więzadła karkowego i mięśni górnej linii. To są takie teksty, które bardzo lubię, bo anatomia przestaje być w nich suchą teorią, a zaczyna tłumaczyć to, co naprawdę czujemy pod siodłem.

Zanim jednak przejdę do teorii, zacznę od praktyki. Bo najczęściej właśnie tego nam brakuje. Wiemy, że trzeba „pracować szyję”, „wzmacniać grzbiet”, „budować górną linię”, ale kiedy wsiadamy na konia, dobrze byłoby wiedzieć, co konkretnie robić.

Kontekst rozmowy na Facebooku

Zobacz wpisy, od których zaczęła się ta rozmowa

Poniżej znajdują się dwa osadzone wpisy z Facebooka. Można w nie wejść, zobaczyć całą dyskusję i odnieść się bezpośrednio do materiałów, które stały się inspiracją do tego artykułu.

Praktyka treningowa

Ćwiczenia, które pomagają szyi, karkowi, grzbietowi i całej górnej linii

Poniżej znajdziecie zestaw ćwiczeń, które można wykorzystać w codziennym treningu. Nie są to żadne magiczne sztuczki. To prosta, mądra gimnastyka, która pomaga koniowi lepiej używać szyi, karku, grzbietu, łopatki i zadu.

1. Stęp na wydłużonej szyi, ale bez wieszania się na przodzie

Chód: stęp.

To jedno z najprostszych ćwiczeń, ale wcale nie jedno z najłatwiejszych. Koń ma iść spokojnym, aktywnym stępem, z szyją wydłużoną do przodu i lekko w dół. Nie chodzi jednak o to, żeby ciągnął nosem po ziemi, wisiał na wodzy albo szedł bez organizacji ciała.

W tym ćwiczeniu koń wydłuża górną linię. Rozciąga okolice karku, kłębu i grzbietu, a przy dobrym tempie zaczyna lepiej używać całego ciała. Najlepiej zacząć od 5–10 minut stępa po prostych liniach, dużych kołach i łagodnych łukach.

2. Przejścia: stęp, zatrzymanie, stęp

Chód: stęp.

To ćwiczenie wygląda bardzo zwyczajnie, a potrafi powiedzieć o koniu więcej niż niejeden efektowny ruch. Zatrzymanie pokazuje, czy koń umie zorganizować ciało, czy tylko wpada na rękę.

Dobre ruszenie ze stój pokazuje, czy koń aktywuje zad i grzbiet, czy wyciąga się przodem i ciągnie szyją. Zatrzymanie powinno wynikać przede wszystkim z dosiadu, oddechu i półparady, a nie z ciągnięcia za wodze.

3. Krótszy stęp i dłuższy stęp

Chód: stęp.

W ujeżdżeniu koń musi umieć zmieniać ramę. Nie może chodzić przez całe życie ani tylko nisko, ani tylko wysoko, ani tylko długo, ani tylko krótko. To ćwiczenie uczy właśnie tej elastyczności.

Na długiej ścianie prosimy konia o kilka kroków bardziej zorganizowanego, krótszego stępa. Po kilku krokach oddajemy rękę i pozwalamy koniowi wydłużyć szyję oraz krok.

4. Duże koło z lekkim ustawieniem

Chód: stęp i kłus. U konia bardziej zaawansowanego także galop na dużym kole.

Duże koło jest jednym z najbardziej podstawowych ćwiczeń, ale tylko wtedy ma sens, kiedy nie zamienia się w przeciąganie głowy do środka. Nie chodzi o to, żeby koń był „zgięty w szyi”. Chodzi o to, żeby całe ciało miękko wpisało się w łuk.

Koło pomaga rozluźnić potylicę, szyję, żebra i grzbiet. Dobrze wykonane uczy konia, że skręt nie zaczyna się od głowy, tylko od całego ciała.

5. Ósemki i płynna zmiana ustawienia

Chód: stęp i kłus. Galop tylko w wersji zaawansowanej.

Ósemka jest świetnym ćwiczeniem dla szyi, potylicy, grzbietu i całej koordynacji. Koń musi zmienić ustawienie z jednej strony na drugą, ale bez nerwowego przeciągania głowy wodzą.

W środku przez kilka kroków prostujemy konia, dopiero potem prosimy o nowe ustawienie. Dzięki temu koń nie przelewa się z jednej strony na drugą, tylko uczy się prawdziwej zmiany równowagi.

W galopie mogą być zarówno zwykłe zmiany zmiany nogi jak i lotne zmiany.

6. Drągi w stępie z nosem niżej

Chód: stęp.

Drągi w stępie są genialne, jeśli koń idzie spokojnie i ma czas pomyśleć. Kiedy widzi drągi, naturalnie zaczyna organizować ciało. Często lekko obniża szyję, aktywuje grzbiet, uważniej podnosi kończyny i lepiej kontroluje krok.

Najważniejsze, żeby nie poganiać. Koń nie ma przebiec przez drągi, tylko przejść przez nie świadomie.

7. Cavaletki w kłusie na lekkim wydłużeniu szyi

Chód: kłus.

Kłus przez drągi wymaga już więcej równowagi. Koń ma iść rytmicznie, z szyją wydłużoną do przodu i lekko w dół. Nie powinien ani chować się za ręką, ani zadzierać głowy, ani biec przez drągi bez kontroli.

To ćwiczenie pięknie łączy pracę łopatki, szyi, grzbietu i zadu. Bardzo mocno angażuje górną linię.

8. Niskie cavaletti w galopie

Chód: galop. Tylko dla konia, który ma już równowagę w galopie.

To ćwiczenie nie jest dla każdego konia od razu. Młody, słaby albo niestabilny koń może zareagować przyspieszeniem, zadzieraniem głowy albo nerwowym skokiem przez drąg.

Galop przez niski koziołek  pomaga koniowi lepiej użyć szyi jako elementu równowagi. Włącza grzbiet, łopatkę, mięśnie brzucha i zad.

9. Stęp pod górkę

Chód: przede wszystkim stęp. Kłus później. Galop tylko dla koni zdrowych, silnych i przygotowanych.

Praca na łagodnym wzniesieniu jest jednym z najlepszych naturalnych ćwiczeń na zad, grzbiet i szyję. W stępie pod górkę koń musi bardziej zaangażować tył, ustabilizować tułów i użyć górnej linii.

Najważniejsze, żeby koń nie rzucał się pod górę. Ma iść aktywnie, ale spokojnie.

10. Krótkie odcinki wyższej ramy i powrót do rozciągnięcia

Chód: stęp i kłus. U konia zaawansowanego także galop.

To ćwiczenie jest bardzo ważne dla koni ujeżdżeniowych. Prosimy konia przez kilka kroków o nieco wyższą ramę, większą mobilizację i lepsze niesienie. Po chwili oddajemy rękę i pozwalamy mu wydłużyć szyję.

Prawdziwa jakość treningu nie polega na tym, że koń przez cały czas jest „ustawiony”. Liczy się umiejętność przechodzenia z rozluźnienia do mobilizacji i z powrotem.

11. Cofanie kilka kroków i ruszenie do przodu

Chód: zatrzymanie, cofanie, potem stęp. U koni bardziej zaawansowanych można po cofaniu ruszyć kłusem.

Cofanie jest bardzo wartościowe, ale tylko wtedy, kiedy wykonujemy je spokojnie. Nie może być przeciąganiem konia za pysk ani karą.

Dobre cofanie aktywizuje brzuch, zad, grzbiet i szyję. Koń musi ustabilizować ciało, a nie przewrócić się na przód.

12. Łopatka do wewnątrz

Chód: stęp i kłus. Galop nie jest podstawową wersją tego ćwiczenia.

Łopatka do wewnątrz to jedno z najcenniejszych ćwiczeń w ujeżdżeniu. Bardzo dobrze pokazuje, czy koń naprawdę jest między pomocami, czy tylko ma ustawioną głowę.

Dobrze wykonana łopatka do wewnątrz angażuje mięśnie brzucha, mięśnie grzbietu, mięśnie szyi i stabilizatory obręczy piersiowej. Pomaga koniowi lepiej nieść przód i pracować bardziej świadomie całym ciałem.

Jak to poukładać w treningu?

Nie trzeba robić wszystkich ćwiczeń naraz. To byłby najprostszy sposób, żeby zmęczyć konia i zgubić sens pracy. Lepiej wybrać kilka elementów i zrobić je dobrze.

Dla młodszego albo słabszego konia wystarczy spokojny trening oparty na stępie. Najpierw stęp na długiej szyi, potem przejścia stęp, zatrzymanie, stęp, następnie duże koła i ósemki, a na końcu kilka przejść przez drągi. Po każdej trudniejszej rzeczy warto dać koniowi chwilę na wydłużenie szyi i spokojny oddech.

Koń bardziej zaawansowany może pracować w stępie i kłusie. Tutaj dochodzą przejścia w obrębie chodów, drągi w kłusie, łopatka do wewnątrz i krótkie odcinki wyższej ramy.

Najprościej mówiąc: koń ma umieć przejść z rozluźnienia do mobilizacji, a potem wrócić z mobilizacji do rozluźnienia. Bez walki. Bez gaszenia. Bez ustawiania głowy ręką. Bez udawania zebrania.

Teoria, która tłumaczy praktykę

Dlaczego te ćwiczenia mają sens?

Żeby dobrze zrozumieć sens tych ćwiczeń, warto wrócić do wpisów prof. Marcina Komosy. W pierwszym tekście zwrócił uwagę na długą szyję konia i jej związek z ruchem kończyny piersiowej. Bardzo obrazowo pokazał, że szyja nie jest ozdobą ani miejscem do ustawiania głowy. Jest częścią układu ruchu.

Szczególnie ważne są tutaj mięsień ramienno-głowowy i mięsień łopatkowo-poprzeczny. To one łączą okolicę głowy, szyi, łopatki i ramienia. Biorą udział w wysuwaniu kończyny piersiowej do przodu i wpływają na swobodę wykroku.

Jeżeli jeździec nadmiernie skraca szyję, łamie ją, blokuje albo cofa nos konia za pion, może zaburzyć pracę tych struktur. W praktyce oznacza to, że koń nie traci tylko „ładnego ustawienia”. On może stracić swobodę łopatki, długość kroku, rytm, równowagę i możliwość dobrego przejścia ruchem przez całe ciało.

Długa szyja sama w sobie nie jest jeszcze gwarancją dobrej pracy

Koń może iść długo, miękko i przez grzbiet, ale może też po prostu rozlać się na przód. Dlatego nie chodzi o hasło: „zawsze długa szyja”. Chodzi o szyję dostępną, czyli taką, którą koń potrafi wydłużyć, skrócić, unieść, obniżyć, ustawić i rozluźnić bez walki z ręką.

W drugim wpisie prof. Marcin Komosa rozwinął temat więzadła karkowego i mięśni karku. I to jest bardzo ważna druga strona tej samej sprawy. Koń nie może całe życie tylko „wisieć” na aparacie więzadłowym. Jeśli ma dojść do samoniesienia, zebrania i prawdziwej pracy ujeżdżeniowej, potrzebuje siły mięśniowej.

Tu pojawiają się mięśnie karku, mięsień płatowaty, mięsień kolcowy klatki piersiowej i szyi, mięsień najdłuższy grzbietu oraz mięsień biodrowo-żebrowy. To nie są nazwy do popisywania się. To struktury, które w praktyce decydują o tym, czy koń ma z czego zbudować wyższą ramę.

Ujeżdżenie potrzebuje i rozciągnięcia, i mobilizacji

W ujeżdżeniu nie chodzi o to, żeby koń zawsze chodził nisko. Nie chodzi też o to, żeby zawsze chodził wysoko. Cała sztuka polega na tym, żeby potrafił zmieniać ramę.

Potrzebujemy jazdy w dół i do przodu. Potrzebujemy rozciągania, stępa swobodnego, pracy po drągach z nosem niżej, spokojnego wydłużania górnej linii, oddechu i rozluźnienia. To jest konieczne dla grzbietu, psychiki, elastyczności tkanek i odbudowy po napięciu.

Jednocześnie potrzebujemy momentów mobilizacji. Koń musi stopniowo nauczyć się, że szyja może być niesiona wyżej, kark może pracować, grzbiet może pozostać aktywny, a kontakt nie musi oznaczać ciężaru na ręce ani chowania się za wędzidłem.

Tak samo jak koń jadący nisko nie zawsze jest rozluźniony, tak koń jadący wyżej nie zawsze jest zebrany. Cała prawda leży w jakości pracy ciała, a nie w samej wysokości głowy.

Koń nie ma być ustawiony. Koń ma być zorganizowany.

To jest dla mnie najważniejsza myśl z całej tej rozmowy. Nie chodzi o jedną idealną pozycję szyi. Nie chodzi o to, żeby koń cały czas chodził długo, nisko, wysoko, krótko albo „ładnie”. Chodzi o ciało, które potrafi się zmieniać.

Dobry trening nie polega na ustawieniu głowy. Polega na takim prowadzeniu konia, żeby jego szyja, kark, grzbiet, łopatki, brzuch i zad zaczęły pracować razem. Czasem potrzeba rozciągnięcia. Czasem krótkiej mobilizacji. Innym razem drągów, przejść, koła, łopatki do wewnątrz albo spokojnej pracy w terenie.

Im więcej rozumiemy z ciała konia, tym trudniej jeździć wyłącznie „na obrazek”. A łatwiej zacząć zadawać sobie lepsze pytanie: nie gdzie koń ma mieć głowę, tylko co musi wydarzyć się w jego ciele, żeby ta głowa znalazła się tam uczciwie.

#anatomiafunkcjonalkonia #biomechanikakonia #ujeżdżenie #fizjoterapiakoni #dobrostankoni #treningkoni #świadomejeździectwo #samoniesienie #zebranie #szyjakonia #karkkonia #grzbietkonia #więzadłokarkowe #mięśnienadosiowe #mięśniekarku #treningujeżdżeniowy #końsportowy #zdrowykon #KJHuzar #KseniaSamsel