Pierwsza jazda konna – czego się spodziewać i czego nikt naprawdę nie mówi
.
Są takie momenty, które w wyobraźni wydają się lekkie, niemal filmowe. Widzisz siebie spokojnie siedzącą w siodle, koń idzie miękko przed siebie, wszystko jest naturalne, intuicyjne, prawie oczywiste.
A potem przychodzi ta pierwsza chwila, kiedy stajesz obok konia. Nie na zdjęciu, nie z daleka, tylko naprawdę blisko. I nagle okazuje się, że to spotkanie nie ma nic wspólnego z obrazem z głowy.
Koń oddycha. Porusza się. Patrzy. Reaguje. I w tej jednej chwili wszystko staje się realne.
Pierwsza jazda konna nie zaczyna się od jazdy. Zaczyna się od spotkania, które dla wielu osób jest dużo bardziej intensywne, niż się spodziewały.
.
Koń nie jest tym, czym nam się wydaje
.
W codziennym życiu jesteśmy przyzwyczajeni do rzeczy, które działają przewidywalnie. Wsiadasz na rower i jedziesz. Samochód reaguje na kierownicę. Sprzęt robi to, do czego został zaprojektowany.
Koń nie działa w ten sposób.
Nie jest narzędziem. Nie wykonuje poleceń tylko dlatego, że zostały wydane. Nie „powinien” niczego zrobić. Reaguje na coś znacznie bardziej subtelnego — na napięcie w Twoim ciele, na sposób oddychania, na to, czy jesteś spójna w tym, co robisz.
I to jest moment, w którym większość osób doświadcza pierwszego zaskoczenia.
Bo nagle okazuje się, że nie chodzi tylko o technikę.
Chodzi o to, w jaki sposób jesteś obecna.
Jeżeli się spinasz – koń to widzi.
Jeżeli próbujesz coś wymusić – odpowiada napięciem.
Jeżeli jesteś chaotyczna – przestaje rozumieć.
Nie dlatego, że jest trudny.
Dlatego, że jest uczciwy.
.
Wsiadanie to nie jest najtrudniejszy moment
.
Wydaje się, że przełomem będzie chwila, kiedy usiądziesz w siodle. W praktyce to dopiero początek czegoś znacznie bardziej złożonego. Bo kiedy koń rusza, Twoje ciało nagle trafia w rzeczywistość, której wcześniej nie znało. Ruch grzbietu konia przechodzi przez Twoją miednicę, kręgosłup, barki. Organizm próbuje się odnaleźć, złapać równowagę, zrozumieć rytm. I bardzo często reaguje w jedyny znany sobie sposób — napięciem.
Napinasz uda.
Blokujesz biodra.
Usztywniasz ręce.
Czasem nawet wstrzymujesz oddech.
To naturalne.
Tyle że właśnie ta reakcja najbardziej utrudnia porozumienie z koniem.
Koń nie potrzebuje sztywności. Potrzebuje czytelności i spokoju.
.
Dlaczego pierwsza jazda męczy bardziej, niż się wydaje
.
Z boku wszystko wygląda spokojnie. Koń idzie stępem, instruktor mówi kilka wskazówek, nic spektakularnego się nie dzieje. A jednak po zejściu z konia wiele osób czuje zmęczenie, którego się nie spodziewały. To nie jest zmęczenie siłowe. To zmęczenie układu nerwowego.
.
Człowiek podczas pierwszej jazdy robi jednocześnie kilka rzeczy:
- utrzymuje równowagę w nowej sytuacji
- przetwarza ruch, którego wcześniej nie znał
- słucha instrukcji
- próbuje kontrolować ciało
- reguluje napięcie
To ogromna ilość bodźców.
Dlatego właśnie stęp – najprostszy chód konia – jest w rzeczywistości najważniejszym momentem nauki. To w nim zaczyna się rozumienie ruchu, rytmu i tego, jak ciało może współpracować, zamiast walczyć.
To nie jest „nic się nie dzieje”.
To jest fundament wszystkiego, co będzie dalej.
.
Koń reaguje na prawdę, nie na intencję
.
Jednym z najbardziej poruszających momentów pierwszej jazdy jest uświadomienie sobie, że koń nie reaguje na to, co chcesz zrobić.
Reaguje na to, co faktycznie robisz.
Możesz chcieć być spokojna – ale jeśli Twoje ciało jest napięte, koń odpowie napięciem.
Możesz chcieć działać delikatnie – ale jeśli ruch jest chaotyczny, koń się pogubi.
Koń nie interpretuje.
Nie ocenia.
Nie zgaduje.
Reaguje na rzeczywistość.
Dla wielu osób to pierwsze tak bezpośrednie doświadczenie informacji zwrotnej. I właśnie dlatego pierwsza jazda konna bywa tak ważna – bo pokazuje coś więcej niż tylko naukę jazdy.
Pokazuje, jak funkcjonujesz w relacji.
.
Dziecko na pierwszej jeździe nie zdaje egzaminu
.
Dorośli bardzo często patrzą na pierwszą jazdę dziecka przez pryzmat efektu.
Czy się nie przestraszy. Czy będzie chciało jeździć dalej. Czy „złapie bakcyla”.
Tymczasem dla dziecka to przede wszystkim doświadczenie kontaktu.
Z dużym zwierzęciem. Z jego reakcjami. Z własnym ciałem w nowej sytuacji.
Jedno dziecko poczuje się pewnie od razu. Inne będzie potrzebowało czasu. Jeszcze inne bardziej zainteresuje się samym koniem niż jazdą.
I to wszystko jest prawidłowe. Pierwsza lekcja nie jest oceną. Jest początkiem poznawania świata.
.
Instruktor i miejsce mają znaczenie większe, niż myślisz
.
To, jak zapamiętasz pierwszą jazdę, w ogromnym stopniu zależy od tego, gdzie trafisz.
Dobry instruktor nie tylko mówi „pięty w dół”. On widzi człowieka.
Widzi napięcie.
Widzi niepewność.
Wie, kiedy powiedzieć mniej, a kiedy więcej.
I przede wszystkim rozumie, że pierwsza lekcja nie polega na „zrobieniu jazdy”. Polega na wprowadzeniu.
Tak samo ważne jest to, jak traktowany jest koń. Czy jest partnerem, czy tylko środkiem do celu.
Bo koń, który jest traktowany przedmiotowo, bardzo szybko zaczyna pracować inaczej. A to czuje każdy, kto na nim siedzi.
.
To nie jest test
.
Wiele osób przychodzi na pierwszą jazdę z poczuciem, że musi się sprawdzić.
Że trzeba dobrze wypaść.
Że trzeba „załapać”.
Że trzeba się nadawać.
To nie działa w ten sposób.
Pierwsza jazda konna nie jest egzaminem. Nie sprawdza talentu. Nie daje szybkiej odpowiedzi.
Jest początkiem procesu, w którym uczysz się:
- czuć ruch
- regulować ciało
- budować relację z żywym organizmem
I to wymaga czasu.
.
Na co naprawdę warto zwrócić uwagę
.Jeżeli stoisz przed swoją pierwszą jazdą – albo wybierasz miejsce dla dziecka – warto patrzeć trochę głębiej niż tylko na ofertę.
Zwróć uwagę:
- czy jest czas na spokojne poznanie konia
- czy ktoś tłumaczy, a nie tylko wydaje polecenia
- czy tempo jest dostosowane do człowieka
- czy koń jest traktowany z szacunkiem
Bo to właśnie te rzeczy decydują o tym, czy pierwsze doświadczenie stanie się początkiem, czy jednorazową próbą.
.
Początek, który naprawdę ma znaczenie
.
Pierwsza jazda konna nie musi być idealna.
Nie musi być lekka.
Nie musi wyglądać jak z filmu.
Wystarczy, że jest prawdziwa. Bo to, co wydarzy się na początku, bardzo często decyduje o tym, czy ktoś zostaje przy koniach na lata.
W KJ Huzar pierwszą jazdę traktujemy właśnie w ten sposób – nie jako atrakcję, ale jako początek świadomej drogi. Takiej, w której człowiek ma czas zrozumieć, a koń nie jest narzędziem, tylko partnerem.
Bo tylko na takim początku da się zbudować coś trwałego. A od tego zaczyna się wszystko.
.
Ksenia Samsel
trener jeździectwa, fizjoterapeutka koni, sędzia jeździectwa Polskiego Związku Jeździeckiego i Working Equitation, coach oraz praktyk pracy z ciałem i ruchem. Od lat pracuje z jeźdźcami, końmi i dziećmi rozpoczynającymi swoją przygodę z jeździectwem.